You are hereCiąg dalszy negocjacji oświatowych związków zawodowych z rządem
Ciąg dalszy negocjacji oświatowych związków zawodowych z rządem
Na przedostatnich negocjacjach z oświatowymi związkami zawodowymi resort edukacji proponował im dwie podwyżki – w styczniu o 1 proc. i we wrześniu o 3 proc. Zdecydowana większość związkowców była przeciwna ostatniej propozycji rządu.
Wczoraj odbył się dalszy ciąg negocjacji. Tylko Związek Nauczycielstwa Polskiego poparł rządową propozycję. Wprawdzie porozumienie podpisały wszystkie trzy największe centrale związkowe, ale w punkcie dotyczącym wzrostu płac rząd nie doszedł do porozumienia z Forum Związków Zawodowych oraz Sekcją Krajową Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.
– Nasze propozycje likwidacji dodatkowych obowiązkowych godzin dla nauczycieli i średniorocznych podwyżek na poziomie 6–7 proc. nie były w ogóle rozważane przez resort edukacji – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki Oświaty i Kultury i Forum Związków Zawodowych.
Jak zwracali uwagę przedstawiciele Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" i Forum Zwiąków Zawodowych, zaproponowane 7 proc. od września to średniorocznie 2,3 proc., czyli mniej niż wcześniej proponował rząd (1 proc. od stycznia i 3 proc. od września). Wtedy średniorocznie podwyżka wyniosłaby 2,5 proc. "To mniej niż prognozowana inflacja w przyszłym roku" - powiedział Ryszard Proksa z oświatowej "S". Związek chce wprowadzenia podwyżki już od stycznia.
Zgodnie z porozumieniem zawartym w ubiegłym roku między związkami zawodowymi działającymi w oświacie a rządem, wzrost wynagrodzeń nauczycieli w przyszłym roku ma być nie mniejszy niż w tym roku, ale parametry wzrostu mają zależeć od "możliwości budżetu państwa".
Wysokość podwyżki, niższej niż zapisano w ubiegłorocznym porozumieniu, Michał Boni tłumaczył "kryzysem".
- Strona rządowa, pan minister Michał Boni udaje, że prowadzi ze związkami tzw. dialog społeczny. Według nas, jest to pozorowane - powiedział szef zespołu płacowego Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa.
Wzrost płac nauczycieli ma się wiązać ze zmniejszeniem odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych.
- Jako "Solidarność" stawialiśmy jeden warunek, w przypadku gdyby Fundusz miał zostać przeznaczony na płace, że miałaby to być pensja wydzielona, tzw. wakacyjna. Bo wtedy mielibyśmy gwarancję, że te pieniądze po jakimś czasie by nie zniknęły. Ale na to nie zgodził się rząd. Wtedy powiedzieliśmy, że w takim razie nie zgadzamy się na manipulowanie funduszem socjalnym i przekazywaniem pieniędzy z lewej do prawej kieszeni - mówi Proksa.
Jeszcze nie wiadomo co jest ustalone w porozumieniu.
- Rząd, mówiąc o sukcesie z 7-procentową podwyżką, tak naprawdę chce nam dać mniej pieniędzy - twierdzi Proksa.
W porozumieniu jest też obietnica podwyżek na 2011 r. jednak podkreślono, że wszystko będzie zależało od budżetu i "koniunktury gospodarczej".
- Zaloguj się by odpowiadać