You are hereDłuższa praca tymczasowa zamiast posady
Dłuższa praca tymczasowa zamiast posady
Firmy, które przeprowadziły w swoich szeregach zwolnienia grupowe, będą mogły zatrudniać pracowników tymczasowych.
A umowę o pracę z "czasownikami" podpisywać aż na 18 miesięcy, a nie jak obecnie na rok. To dwie najważniejsze zmiany wynikające z nowelizacji ustawy o pracownikach tymczasowych przygotowane przez posłów z komisji "Przyjazne państwo".
We czwartek w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie nowego projektu. Uelastycznienie przepisów regulujących rynek pracy tymczasowej to kolejna, po pakiecie antykryzysowym, próba rozwiązania sprawy rosnącego bezrobocia. - Te uregulowania są szczególnie ważne w okresie kryzysu, kiedy pracodawcy nie wiedząc do końca, jak dużo będą mieć zleceń, boją się zatrudnić kadrę na etat. - Od stycznia z miesiąca na miesiąc mamy coraz więcej firm, które są zainteresowanie właśnie pracownikami tymczasowymi - mówi "Polsce" Agnieszka Bulik, prezes Związku Agencji Pracy Tymczasowej.
Proponowane rozwiązania mają spowodować, że osoby, które pracują na umowę o pracę tymczasową, nie będą musiały być zwalniane - jak dziś - po roku, nawet wtedy, gdy są potrzebne w firmie. Do tej pory często się zdarzało, że pracodawca zwalniał jednych "czasowników", by na ich miejsce zatrudnić nowych. - Taka regulacja jest krzywdząca dla pracowników, którzy z biurokratycznych powodów lądują na bruku - tłumaczy Agnieszka Bulik.
Teoretycznie w takiej sytuacji pracodawca powinien podpisać z byłym "czasownikiem" stałą umowę o pracę. - Nie robi jednak tego, bo w czasach kryzysu lepiej wstrzymać się z podejmowaniem takich decyzji - dodaje Bulik. Dodatkowe pół roku, jakie dają pracownikowi i pracodawcy nowe przepisy, pozwolą im, być może, przeczekać najgorsze miesiące kryzysu.
Przeciwko nowelizacji protestują natomiast związki zawodowe. Ich przedstawiciele są przekonani, że przedsiębiorcy wykorzystają tę regulację, aby pracowników etatowych zastępować pracownikami tymczasowymi i zamiast umów o pracę będą zawierane umowy-- zlecenia. - Jestem przekonany, że tak się stanie, bo w Polsce prawa pracownika są nagminnie łamane - mówi Andrzej Radzikowski z OPZZ.
I chociaż nowe prawo zastrzega, że nie wolno pracowników tymczasowych zatrudniać na miejsce zwolnionych przez 6 miesięcy od wypowiedzenia, związkowcy twierdzą, że łatwo to ominąć. - Wystarczy w umowie zmienić nazwę stanowiska - mówi Radzikowski. Związkowcy są oburzeni, że tak poważne zmiany nie zostały przedyskutowane na Komisji Trójstronnej, ale mają zostać wprowadzone "tylnymi drzwiami". Już zapowiadają, że będą walczyć o skreślenie tego zapisu.
Firmy, które przeprowadziły w swoich szeregach zwolnienia grupowe, będą mogły zatrudniać pracowników tymczasowych.
A umowę o pracę z "czasownikami" podpisywać aż na 18 miesięcy, a nie jak obecnie na rok. To dwie najważniejsze zmiany wynikające z nowelizacji ustawy o pracownikach tymczasowych przygotowane przez posłów z komisji "Przyjazne państwo".
We czwartek w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie nowego projektu. Uelastycznienie przepisów regulujących rynek pracy tymczasowej to kolejna, po pakiecie antykryzysowym, próba rozwiązania sprawy rosnącego bezrobocia. - Te uregulowania są szczególnie ważne w okresie kryzysu, kiedy pracodawcy nie wiedząc do końca, jak dużo będą mieć zleceń, boją się zatrudnić kadrę na etat. - Od stycznia z miesiąca na miesiąc mamy coraz więcej firm, które są zainteresowanie właśnie pracownikami tymczasowymi - mówi "Polsce" Agnieszka Bulik, prezes Związku Agencji Pracy Tymczasowej.
Proponowane rozwiązania mają spowodować, że osoby, które pracują na umowę o pracę tymczasową, nie będą musiały być zwalniane - jak dziś - po roku, nawet wtedy, gdy są potrzebne w firmie. Do tej pory często się zdarzało, że pracodawca zwalniał jednych "czasowników", by na ich miejsce zatrudnić nowych. - Taka regulacja jest krzywdząca dla pracowników, którzy z biurokratycznych powodów lądują na bruku - tłumaczy Agnieszka Bulik.
Teoretycznie w takiej sytuacji pracodawca powinien podpisać z byłym "czasownikiem" stałą umowę o pracę. - Nie robi jednak tego, bo w czasach kryzysu lepiej wstrzymać się z podejmowaniem takich decyzji - dodaje Bulik. Dodatkowe pół roku, jakie dają pracownikowi i pracodawcy nowe przepisy, pozwolą im, być może, przeczekać najgorsze miesiące kryzysu.
Przeciwko nowelizacji protestują natomiast związki zawodowe. Ich przedstawiciele są przekonani, że przedsiębiorcy wykorzystają tę regulację, aby pracowników etatowych zastępować pracownikami tymczasowymi i zamiast umów o pracę będą zawierane umowy-- zlecenia. - Jestem przekonany, że tak się stanie, bo w Polsce prawa pracownika są nagminnie łamane - mówi Andrzej Radzikowski z OPZZ.
I chociaż nowe prawo zastrzega, że nie wolno pracowników tymczasowych zatrudniać na miejsce zwolnionych przez 6 miesięcy od wypowiedzenia, związkowcy twierdzą, że łatwo to ominąć. - Wystarczy w umowie zmienić nazwę stanowiska - mówi Radzikowski. Związkowcy są oburzeni, że tak poważne zmiany nie zostały przedyskutowane na Komisji Trójstronnej, ale mają zostać wprowadzone "tylnymi drzwiami". Już zapowiadają, że będą walczyć o skreślenie tego zapisu.
Posłowie z komisji są jednak przekonani, że ich projekt uzyska poparcie. - Żadne z ugrupowań parlamentarnych nie sprzeciwiło się tym rozwiązaniom. Gdyby nie było szansy na przegłosowanie noweli, nie złożylibyśmy jej do laski marszałkowskiej - mówi Mirosław Sekuła, wiceprzewodniczący komisji "Przyjazne państwo".
W Polsce jest ok. 475 tys. pracowników tymczasowych. To jednak zaledwie 0,3 wszystkich zatrudnionych. Dużo mniej niż w innych krajach UE, gdzie codziennie w ten sposób pracuje przeszło 3 mln osób, a prognozuje się, że do roku 2012 ich liczba się podwoi. W Wielkiej Brytanii stanowią prawie 5 proc., a w Holandii 2,5 proc. ogółu pracowników.
Pracownicy tymczasowi zawierają umowy nie z firmą, w której będą pracować, a z agencjami pracy tymczasowej. Te następnie wypożyczają ich firmom na okres uzależniony od zapotrzebowania przedsiębiorstwa. Mogą w ten sposób pracować np. jeden dzień albo kilka miesięcy.
Autor: Joanna Ćwiek
Źródło: Polska
- Zaloguj się by odpowiadać