You are hereIle osób straci pracę w LOT?
Ile osób straci pracę w LOT?
W 2010 roku pracę ma stracić 600-700 osób. Tak wynika z rozmowy z prezesem LOTu na antenie radio PiN 7 października.
CS: W tej chwili zatrudnienie to około trzech tysięcy pięćset osób. Na koniec marca przyszłego roku jaka będzie wielkość zatrudnienia?
SM: Myślę, że to będzie poniżej trzech tysięcy osób.
CS: Jak bardzo poniżej?
SM: Tego nie wiem, bo to jest trochę też poza moją kontrolą. Poza tym proszę pamiętać, że jeszcze do tego mamy część ludzi, którzy sami też odejdą na emeryturę, bo tak wynika z cyklu pracy.
CS: Czyli jeżeli poniżej trzech tysięcy osób, to oznacza, że do końca marca odejdzie tak naprawdę nie czterysta, tak jak po wczorajszym porozumieniu ze związkowcami się mówi, tylko powiedzmy około sześciuset, siedmiuset, tak?
SM: Może odejść trochę więcej. Tak.
Cezary Szymanek: Gościem radia PiN jest Sebastian Mikosz - prezes PLL LOT. Dzień dobry panie prezesie.
Sebastian Mikosz: Dzień dobry.
CS: W dobrym nastroju czy to dlatego, że no właśnie, to koniec sporu ze związkowcami?
SM: Koniec sporu jest zawsze dobra rzeczą .Tym bardziej, że to był bardzo trudny gest ze strony wszystkich stron. Trzeba pamiętać, że koniec tego sporu oznacza, że na końcu miesiąca ta załoga zgodziła się na to, żeby wypłacać mniejsze wypłaty.
CS: Mniejsze o ile?
SM: Średnio to będzie około ośmiu do dziesięciu procent, w zależności od grupy zawodowej, ale są grupy zawodowe…
CS: Czyli obniżka pensji w LOT od ośmiu do dziesięciu procent dla wszystkich? Dla pana też?
SM: Tak, ale to już wyjaśnię - to nie jest obniżka pensji, tylko to jest zlikwidowanie niektórych dodatków. Efektywnie to oznacza mniej pieniędzy na koncie. Natomiast myśmy jako zarząd wczoraj podjęli uchwałę o tym, że występujemy do rady nadzorczej również o obniżenie nam…
CS: A o ile?
SM: My o siedem procent.
CS: A dlaczego nie o dziesięć jak wszyscy?
SM: Dlatego, że zrobiliśmy średnią z firmy. Dlatego, że firmie dwadzieścia procent na przykład będą obniżane wynagrodzenia niektórych grup zawodowych, a niektórych pięć. Więc taką dostaliśmy średnią z kadr.
CS: A obniżka pensji to jedno, a w ramach restrukturyzacji LOT do końca marca 2010 roku ma, przepraszam za słowo, pozbyć się czterystu osób. To początek zwolnień czy to wszystko?
SM: Na tym etapie, w tym planie restrukturyzacji, który jest, ta liczba ma pozwolić nam osiągnąć cel jakim jest przywrócenie rentowności spółki do końca 2010 roku. My będziemy również do tego dokładali pewne programy, takie jak zachęty przy odejściach na wcześniejsze emerytury. To jest zresztą częścią porozumienia, żebyśmy…
CS: Czyli przepraszam, że wejdę w słowo - czterysta osób, plus może kogoś uda się wam zachęcić do odejścia na wcześniejszą emeryturę, tak?
SM: Tak to jest możliwe i to też zresztą było przedmiotem bardzo takiej intensywnej rozmowy i będzie nadal ze związkowcami dlatego, że trzeba pamiętać, że to jest naprawdę trudne do zrobienia. To są ludzie, którzy wiele lat budowali LOT i oni mają pewne poczucie tego, że dla tej firmy wiele zrobili i myślę, że my możemy w sposób konsensualny zaproponować takie warunki, żeby jednak uwzględnić realia ekonomiczne, które są takie, że niestety mamy stratę i firma jest w ogromnych tarapatach finansowych, ale z drugiej strony, żeby nikogo nie krzywdzić, bo to jest bardzo ważne szczególnie dla tych młodych, którzy zostają. Sposób i styl w jakich to się robi.
CS: W tej chwili zatrudnienie to około trzech tysięcy pięćset osób. Na koniec marca przyszłego roku jaka będzie wielkość zatrudnienia?
SM: Myślę, że to będzie poniżej trzech tysięcy osób.
CS: Jak bardzo poniżej?
SM: Tego nie wiem, bo to jest trochę też poza moją kontrolą. Poza tym proszę pamiętać, że jeszcze do tego mamy część ludzi, którzy sami też odejdą na emeryturę, bo tak wynika z cyklu pracy.
CS: Czyli jeżeli poniżej trzech tysięcy osób, to oznacza, że do końca marca odejdzie tak naprawdę nie czterysta, tak jak po wczorajszym porozumieniu ze związkowcami się mówi, tylko powiedzmy około sześciuset, siedmiuset, tak?
SM: Może odejść trochę więcej. Tak.
CS: Czy to uratuje LOT, w takim razie?
SM: Nie, to jest absolutnie konieczny element. Ja z zarządem staraliśmy się zawsze podkreślać, że to porozumienie i te zmiany w zatrudnieniu stanowią taki centralny i de facto najbardziej widoczny element naszej restrukturyzacji. Byłoby to zdecydowanie zbyt proste gdybym powiedział i tak zresztą nie jest w rzeczywistości, że odejście czterystu pracowników i wszystko jest pozałatwiane. To nie jest prawda, fundusz wynagrodzeń nie jest największym kosztem dla linii lotniczej. Bardzo dużym kosztem jest paliwo na które mamy bardzo ograniczony wpływ. Możemy się tylko zabezpieczać tak naprawdę przed zmianami ceny tego paliwa. Nasze aktywa są ogromnym kosztem czyli samoloty, czyli kupowanie samolotów, leasingowanie samolotów stanowi przedmiot ogromnego wysiłku. Trzecie jeśli pan weźmie w kolejności, to jest co pasażerowie dostrzegają tylko trochę połowicznie, ale my płacimy ogromne koszty tak zwanych handlingów, czyli opłaty za podwiezienie tych schodków, za podjechanie do rękawa w portach lotniczych, za przeloty.
CS: No to mamy trzy obszary - z pierwszym jak sam pan powiedział niewiele można zrobić czyli ceny paliw, jeżeli chodzi o zakup samolotów?
SM: No to można bardzo dużo zrobić.
CS: Co pan zamierza zrobić?
SM: No renegocjujemy z leasingodawcami w tej chwili warunki finansowe, rynek się obniżył i wszyscy muszą zrozumieć, że linie lotnicze nie mogą być jedynymi firmami, które ponoszą koszt kryzysu, czyli de facto staramy się przerzucić i zaczęliśmy to robić na poddostawców również konieczną obniżkę kosztów, po to żebyśmy my jako klient mogli dalej od tych poddostawców kupować.
CS: Ale czy to oznacza opóźnienia w zakupie nowych maszyn?
SM: Nie, to oznacza, że kontrakty leasingowe, które są zawierane przez linie lotnicze są bardzo często wieloletnie, na pewnych stałych warunkach, które były zawierane w danym momencie. Dzisiaj i w ostatnich trzech - czterech te warunki są skrajnie inne, więc jest możliwość renegocjowania, dostosowywania. Oczywiście to nie jest łatwe, bo jeśli ma pan lepsze warunki rynkowe niż otaczająca rzeczywistość, to nie ma pan zbytnio ochoty zmieniać.
CS: A to co przychodzi pan i mówi: albo obniżcie cenę albo w ogóle od was nie kupię?
SM: To jest jedna z technik, ale to jest trochę mniej radykalna. Natomiast w ostateczności tak, możemy jako firma wypowiadać umowy, zwracać samoloty.
CS: A już coś wypowiedzieliście?
SM: Nie.
CS: A zamierzacie?
SM: Zamierzamy w tej chwili przeprowadzić rozmowy z kilkoma największymi leasingodawcami naszymi. Trochę renegocjować warunki finansowe, ale trochę też renegocjować flotę. Ja bym bardzo chciał, co podkreślam, żebyśmy dużo więcej latali i na pewnych kierunkach, to jest taki paradoks, ale są samoloty, które się nigdy nie będą opłacały, bo są za duże, czyli ich koszt na tym kierunku stanowi za duże ryzyko dla nas, a my je na przykład mamy we flocie, a są takie jak na przykład Embraery, z których w tej chwili jesteśmy bardzo zadowoleni, które są mniejszymi samolotami, one są trochę nowsze i nie ukrywam, że one mają myślę duże miejsce w naszej flocie w przyszłości, więc można robić może jakieś podmiany, renegocjować wcześniejsze rozwiązanie jednej umowy w zamian za przedłużenie drugiej. W takim obszarze, my mamy pięćdziesiąt pięć maszyn, część jest jeszcze naszych do tego. To jest bardzo skomplikowane, natomiast myśmy ten wysiłek podjęli i uznali za absolutnie niezbędny, ponieważ nie możemy uznawać i to by znowu nie było efektywne, że tylko załoga ma się zrzucić na obniżenie kosztów LOT. Załoga pokazała, że jej na firmie zależy, że jest zdeterminowana do tego, żeby de facto dołożyć w pierwszej kolejności z własnej kieszeni i w związku z tym to nam daje jako zarządowi bardzo duży sygnał pokazujący: proszę bardzo, LOT ma wolę restrukturyzacji.
CS: To ktoś się jeszcze będzie dokładał oprócz załogi i dostawców maszyn, sprzętu?
SM: Mam nadzieję, że pasażerowie się dołożą, kupując bilety.
CS: Ale to mówi pan o większym ruchu czy o podwyżkach cen?
SM: Jednym i drugim, to znaczy…
CS: Czy będzie podwyżka cen biletów w LOT?
SM: Nie, LOT cały czas obniża ceny do absolutnie już takich, o których byśmy nigdy nie myśleli kilka lat temu. Ja mam nadzieję, że pasażerowie się dołożą zwiększając latanie nami, czyli wybieranie nas, że docenią to i jakby dadzą nam to zaufanie, żeby jednak próbować nas wybierać częściej niż innych, bo to jest najbardziej motywujące.
CS: To przejdźmy już konkretnie do liczb - w 2008 roku strata siedemset trzydzieści trzy miliony złotych, po pierwszym półroczu strata sto siedemdziesiąt osiem milionów złotych. Jak zakończy pan 2009 rok?
SM: Nie chcę tutaj podawać żadnej liczby, bo prognozowanie sezonu jesiennego należy do najtrudniejszych, to jest najtrudniejszy sezon w branży….
CS: Przypomnę panu słowa z sierpnia, kiedy pan powiedział, że zima zdecyduje o tym czy umrzemy czy też nie.
SM: No tak, trochę to teatralnie zrobiłem, ale muszę przyznać, że zima zdecyduje, o tym w jakim kształcie wyjdziemy, jak bardzo, ja to lubię mówić, poobijani wyjdziemy z tego sezonu.
CS: Ale jest ryzyko, że LOT może zbankrutować przez jesień - zimę?
SM: Nie, takiego ryzyka nie ma. Natomiast jest ryzyko, że będziemy musieli bardzo radykalnie na przykład ograniczać siatkę, że będziemy musieli radykalniej niż dzisiaj jeszcze redukować koszty, ze względu na to, że będziemy mieli spadki wpływów. Proszę pamiętać, że to wszystkie linie lotnicze na świecie mają. Taka słota jesienna nie zachęca do jeżdżenia i ten sezon październik - listopad - grudzień jest takim sezonem najgorszym, bo dopiero na początku grudnia rozpoczynają się jakby ruchy na rynku związane ze świętami Bożego Narodzenia i z okresem sylwestrowym.
CS: To wracając do tych liczb - jak pan może zakończyć 2009 rok?
SM: Wie pan ja będę walczył o to, żeby ta strata była jak najmniejsza.
CS: A tak najmniejsza to oznacza ile, o połowię mniejsza niż za rok ubiegły?
SM: Idealnie to by było gdyby nam się udało w ogóle nie mieć straty za ten rok.
CS: A jest szansa?
SM: Jeśli pasażerowie nam zaufają i będą nami więcej latać.
CS: Czyli co, zależy tylko od pasażerów, tak?
SM: Wszystko zależy tylko od pasażerów, tak naprawdę. Wszystkie te wysiłki są warte czynienia tego tylko jeśli pasażerowie powiedzą sobie: okey, ten LOT rzeczywiście się stara, o proszę ku kliknę w internecie czy gdzieś indziej i jest fajna cena, polecę nimi. To tylko dlatego jest.
CS: A będziecie próbowali podbić wynik na lepszy finansowy sprzedażą tych pozostałych poza korbiznesowych aktywów, czyli pozostałe akcje PKO SA, Casinos Poland.
SM: Tak, ale to jest raczej nie część podbijania wyniku, tylko to jest część polityki zarządzania płynnością…
CS: Czyli co, spodziewać się jeszcze w tym roku sprzedaży pozostałych akacji PKO?
SM: Tak. Spodziewamy się.
CS: A kiedy?
SM: Właściwie to już. To się dzieje na dniach, w tej chwili.
CS: I wszystkich?
SM: Tak, raczej wszystkich.
CS: A Casinos Poland?
SM: Casinos Poland, to jest transakcja, która będzie taką transakcją publiczną. Zostało już ogłoszone, że w tej chwili jesteśmy w trakcie zbierania ofert.
CS: Ile pan chce za to dostać?
SM: Jak bym panu na to odpowiedział to bym…
CS: Ale ja muszę zapytać.
SM: Bardzo dużo.
CS: Proszę mnie zrozumieć, ja muszę zapytać, a jeżeli chodzi o PKO SA, to w sumie cała sprzedaż ile da wam wpływów?
SM: Tego nie chcę mówić, bo to jest proces, który się dzieje w tej chwili, więc przyznam szczerze, że…
CS: Ale konkretyzując, w tej chwili, czyli co, na koniec tygodnia już nie będziecie mieli żadnej akcji?
SM: Myślę, że na koniec tygodnia nie będziemy mieli żadnej akcji już. Tak.
CS: Czyli w sumie ile to da?
SM: No właśnie tego jeszcze nie wiem, ale da jak najwięcej.
CS: Podsumowując - jedyny ratunek w takim razie w 2010, skoro już uzgodniliśmy, że LOT nie zbankrutuje, to co inwestor strategiczny w przyszłym roku?
SM: Nie. Ratunek dla LOT- u jest w LOT. Ja będę o to zawsze walczył. My nie możemy liczyć na to, że ktoś przyjdzie, dobry wujek, w czasach tak trudnych i tutaj nagle zechce nas kupić.
CS: A kręci się chociaż jakiś?
SM: Tak, można to fajnie tak powiedzieć, że kręcimy się wokół siebie. Natomiast ja się koncentruję na tym jaką misję dostałem właściwie i od wszystkich i od załogi i przede wszystkim od rady nadzorczej i od właściciela, to jest LOT ma być rentowny. Historia jaką można dopisać do rentowności, tak zwaną eguity story, to już wielu ludzi jest w stanie dopisać. My musimy pokazać, że jesteśmy w stanie, że robimy rzeczy szybko, w sposób zdeterminowany. Grupa kapitałowa jest powiedziałbym w miarę poukładana już. Spółki wychodzą na prostą, prognozy są rentowności wszystkich do końca roku. Teraz my jako ci, którzy cierpią najbardziej, ale i jednocześnie mają największą szansę musimy pokazać, że jesteśmy w stanie to zrobić.
CS: To kiedy będzie na zero w takim razie?
SM: Oficjalny plan przedstawiony radzie nadzorczej mówi o końcu 2010 roku.
CS: A jak nie to co, odejdzie pan?
SM: Ja nie będę takich ferował rzeczy, bo to nie jest polityka.
CS: No wyzwanie.
SM: Zrobię wszystko i myślę, że cały zarząd i rada i wszyscy mi w tym naprawdę bardzo pomagają. Więc mam dużą szansę.
CS: Sebastian Mikosz - prezes PLL LOT. Dziękuję bardzo.
SM: Dziękuję uprzejmie.
- Zaloguj się by odpowiadać