You are hereImigranci / Cudzoziemcy

Imigranci / Cudzoziemcy


Holandia: związki zawodowe wystąpiły w obronie pracowników sezonowych w Beusmeat

Jak informuje holenderski FNV Bondgenoten – akcje związków zawodowych na rzecz praw pracowników sezonowych (m.in. z Polski, Litwy, Łotwy, Rosji i Bułgarii) w zakładach mięsnych Beusmeat w Holandii przyniosły pierwsze skutki.

Biuro pośrednictwa pracy Friesenpersoneel które zatrudnia około 100 pracowników w zakładzie Beusmeat zakomunikowało 8 stycznia b.r. o podwyższeniu pensji minimalnej za godzinę. Według nowych warunków, będzie ona naliczana na podstawie 36 godzinnego tygodnia pracy dla sektora przetwórstwa mięsnego, a nie jak dotąd, na podstawie 40 godzinnego tygodnia pracy. Dzięki temu, stawka pensji minimalnej podniesiona zostanie o 12 %, z € 8,07 na godzine pod koniec 2009 r. do € 9,02 na początku 2010 roku.

Pracownicy z Korei Płn. pod Kazimierzą Wielką

Właściciel cegielni pod Kazimierzą Wielką zwalnia miejscowych pracowników, a zatrudnia obywateli Korei Północnej.

W Przedsiębiorstwie Ceramiki Budowlanej w Odonowie k. Kazimierzy Wielkiej pracuje już ok. 30 Koreańczyków. Firma niedawno zapowiedziała zwolnienia grupowe 40 miejscowych pracowników, redukowała też zatrudnienie w ubiegłym roku.

Zarobki Koreańczyków reguluje kontrakt z firmą pośredniczącą.

Nie wiadomo czy pracownicy z Korei dostaną te pieniądze.

Kolejny przypadek niewolniczej pracy przy budowie JW Construction

Prokuratura chce wytoczyć sprawę przeciw właścicielowi firmy budowlanej, który nie zapłacił pracownikom z Uzbekistanu, nielegalnie pracującym przy budowie JW Construction.

Uzbeccy pracownicy pracowali na budowie J.W. Construction przy ul. Lewandów w Warszawie dla firmy podwykonawczej spod Krosna. Mieszkali w hotelu robotniczym w Ursusie - w tym samym gdzie mieszkała grupa oszukanych pracowników z Chin. Zajmowali się ocieplaniem budynków.

Warszawa: Pikieta przy osiedlu firmy JW Construction

jwc85.jpg

25 lipca w Warszawie odbyła się pikieta przy osiedlu "Górczewska Park" przed biurem handlowym firmy JW Construction. Pikieta miała miejsce właśnie w tym miejscu, ponieważ tam pracowała grupa oszukanych Chińczyków, która nie dostała pensji od swoich pośredników. Na budowach firmy JW Construction pracują pracownicy kontraktowi z różnych krajów, m.in. z Chin, Mongolii, Tadżykistanu, Uzbekistanu, Ukrainy, Rumunii oraz Bułgarii.

Pracownicy są zatrudnieni przez agencje pracy w swoich krajach, podpisują umowy z pośrednikami polskimi. W przypadku Chińczyków, wiele firm pośredniczych podpisało umowy z polską firmą V-Agra. Pracownicy ci nie mieli indywidualnych umów o pracę. Firma JW Construction więc, według niekorzystnego dla pracowników prawa, nie jest pracodawcą ludzi, którzy pracują na ich budowach.

Wiadomo, że pracownicy pracowali na budowach bez odpowiedniego sprzętu i ubrania ochronnego i bez ubezpieczenia. Wiadomo także, że część pracowników nie została opłacona.

Warszawa: Dramat chińskich pracowników

26 lipca : Według ustaleń Państwowej Inspekcji Pracy, przyczyną problemów z wypłatami dla pracowników z Chin była nagła zmiana zasad wypłacania wynagrodzeń przez firmę V-Agra. Firma postanowiła zmienić zasady w trakcie umowy i wypłacać wynagrodzenie dopiero po zakończeniu robót, a nie według wcześniej ustalonego harmonogramu wypłat. Wiadomo również, że chiński pośrednik zobowiązał się w umowie z Ambasadą do przekazania pracownikom wynagrodzenia po ich powrocie do Chin.

25 lipca : Dziś obóz Chińczyków został zwinięty. Wczoraj pośrednicy pracy zawarli ugodę... ale pracownicy nie wiedzą dokładnie na co się zgodzili. Wracają do Chin już jutro. Mają bilety i firma V-Agra ma zapłacić im pewną sumę - ale nie wiadomo dokładnie ile. Na pewno jednak nie będzie to całość należnego im wynagrodzenia.

Chińczycy gorąco podziękowali wszystkim Warszawiakom, których im pomogli.

Dzisiaj także odbyła się pikieta na osiedlu "Górczewska Park", gdzie pracowali Chińczycy.

24 lipca: inni oszukani pracownicy dołączyli się do grupy pod ambasady.

Dziś ma zostać zawarte porozumienie stron podczas spotkania w ambasadzie. Kilku aktywistów chce zebrać się pod ambasadą o godz. 11:00.

Warszawa: Firmy V-Agra, Heyly oraz strajk oszukanych chińskich pracowników

chin 003.jpg

Dziś członkowie ZSP przygotowali jedzenie dla oszukanych chińskich pracowników koczujących przed chińską ambasadą w Warszawie. Udało nam się dowiedzieć wiele szczegółów o ich sytuacji.

Większość pracowników jest z Fuijan i z innych miast we wschodnich Chinach. Przyjechali do Polski w marcu aby pracować na budowie. Zapłacili duże pieniądze pośrednikom, aby zacząć pracę w Polsce (1500 dolarów). Zostali zatrudnieni przez Fuijan Huamin Overseas Employment, Lin Baotang oraz Heyly Overseas Employment.

Mieli pracować 250 godzin w miesiącu i zarabiać 700 euro miesięcznie, plus darmowe wyżywienie i zakwaterowanie. Mieszkali w Ursusie przy pl. Czerwca 1976 roku 3 - obok Urzędu Dzielnicy Ursus.

W Polsce pracowali dla firmy V-Agra sp. z o.o., która buduje m.in. dla JW Construction, Victoria Group i Frans-Bud oraz dla firmy EKO-ENERGIA. Obydwie firmy mają tą samą prezes zarządu: Annę Chilkiewicz oraz wiceprzesa Marka Stareckiego. Próbowaliśmy ustalić, gdzie pracowali ci pracownicy, ale nie byli w stanie rozpoznać miejsca na mapie Warszawy. Jednak z opisu tych miejsc ustaliliśmy, że pracowali m.in. przy budowie "Osada Wiślana" na Tarchominie. Prawdopodobnie pracowali też na osiedlu "Górczewska Park" i jutro pokażemy im zdjęcia i dowiemy się gdzie dokładnie pracowali.

Mysłowice: Oszukani Chińczycy głodują

Grupa chińskich pracowników od kilku tygodni czekają na pieniądze od nieuczciwego pracodawcy. Teraz czeka ich deportacja.

Gliwice: Strajk uzbeckich pracowników

4a40174b2100f_k1.jpg

W Gliwicach trwa akcja protestu siedemnastu Uzbeków. Od czwartku w dzielnicy Łabędy koczują w namiotach i szałasach. Okoliczni mieszkańcy przynoszą im koce i posiłki.

Uzbecy do Polski przyjechali legalnie, aby pracować na budowie. Wylądowali na bruk, kiedy zerwali umowę o pracę. Za miesiąc pracy dawano im od 600 do 2,7 tys. złotych. Twierdzą, że przedstawiciel firmy Bertur Biznes z Uzbekistanu, która ich zatrudniała, obiecywał im po 3 tysiące dolarów.

Gliwicki zakład budowlany Jukow twierdzi, że "nic nie wie" ile obiecano pracownikom.