Oddolne i demokratyczne związki zawodowe: skuteczne narzędzie bez biurokratów

Dużo mówi się w prasie o “tych okropnych związkach zawodowych”. Choć my też mamy swoje powody, by krytykować to, jak poszczególne związki zawodowe są zarządzane, w publikacjach prasowych nie da się zauważyć różnicy pomiędzy złymi przykładami funkcjonowania związków, a ruchem związkowym jako takim. W ten sposób ignoruje się również uzasadnione żądania pracowników w jednej ogólnej kampanii przeciwko wszelkim związkom zawodowym i wszelkim protestom pracowniczym. Chcieliśmy przedstawić inny punkt widzenia na tą sprawę.

Jasne jest, że żyjemy w systemie, w którym korporacyjna chciwość jest wspierana i gdzie wąskie elity bogatych i posiadających władzę czerpią najwięcej korzyści z ciężkiej pracy milionów ludzi. Utrzymywanie niskich płac w wielkich korporacjach oznacza, że inwestorzy i managerowie mogą zarabiać nieproporcjonalnie dużo. Niskie pensje w sektorze publicznym oznaczają, że biurokraci zajmujący stanowiska kierownicze mogą kierować szerszy strumień pieniędzy na finansowanie projektów przynoszących korzyść im samym, ich rodzinom i przyjaciołom. W wielu przypadkach urzędnicy i przedsiębiorcy twierdzą, że „nie ma pieniędzy na podwyżki”, ale rzadko kiedy jest to sprawdzane przez dziennikarze, choć podobne twierdzenia są wielokrotnie powielane w publikacjach. Firmy z milionowymi zyskami potrafią twierdzić, że „nie mają pieniędzy” i nie budzi to żadnych podejrzeń dziennikarzy.

Dzień w dzień, miliony ludzi są bombardowane informacjami, czasem w jasny sposób wewnętrznie sprzecznych, na temat walki pracowników. Często mówi się, że wymagania pracowników są w jakiś sposób „nieracjonalne” i że nigdy nie ma dość pieniędzy na wszystko. Nie jest to nigdy poddawane rzetelnej analizie – mamy po prostu uwierzyć w te informacje bez jakichkolwiek dowodów i bez dodatkowych informacji, na co faktycznie przeznaczane są środki. Grupa pracowników może być świadoma tego, że pieniędzy na podwyżki jest dosyć i może nawet być w stanie dostarczyć na to dowodów, ale takiego rodzaju informacje nie przedostają się do prasy. Pracownicy mogą mieć gotowe pomysły, jak w odmienny sposób budżetować wydatki, ale gazety w większości sponsorowane przez korporacje i przyjaźnie nastawione do elit nie są skłonne do publikowania informacji sugerujących, że zyski właścicieli i managerów w stosunku do zysków pracowników są w jakiś sposób niesprawiedliwe.

Gazety drukują natomiast wypowiedzi dziennikarzy sugerujących, że pracownicy zarabiają zbyt dużo. Tak więc zawsze można znaleźć historię o lekarzu zarabiającym 10 tys. złotych miesięcznie. Celem takich publikacji jest przekonanie czytelników, że lekarze są zgrają chciwych skurczybyków, którzy działają wbrew interesom całego społeczeństwa. Niewątpliwie zdarzają się chciwi lekarze, a niektórzy z nich z pewnością zarabiają dużo, ale nie zmienia to faktu, że są również lekarze zarabiający 2 tys. złotych. Tendencyjność mediów nie pozwala im napisać, czy odsetek lekarzy zarabiających 10 tys. złotych wynosi pół procenta, jeden procent, 10 procent, czy 20 procent… Tak więc wielu ludzi pozwala się przekonać powtarzanym w kółko historiom o bogatych lekarzach, gdy w rzeczywistości każdy musi przyznać, że nie ma wystarczająco wiele wiarygodnych informacji na ten temat.

Z drugiej strony, gdy młodzi ludzie w wieku 20 lat, którzy nie posiadają żadnych realnych umiejętności, ani kwalifikacji zarabiają 10 tys. złotych pracując razem z politykami i zostają umieszczeni na ich listach lub mianowani przez nich na stanowiska w radach nadzorczych, przedstawia się to jako coś całkiem normalnego. Jeżeli ktoś zarabia miesięcznie 50 tys. złotych dlatego, że jego tatuś pozostawił trochę pieniędzy, a syn zainwestował pieniądze, nie powoduje to skandali dziennikarskich, nawet jeśli milioner nigdy w życiu nie splamił się pracą.

Ostatnio dziennikarze skupili się na atakach na przywódców związkowych. To jasne, że szefowie związków zawodowych są tacy sami, jak inni szefowie. Szef związku zarabia 6 tys. złotych (lub więcej) miesięcznie, podczas gdy pracownicy zrzeszeni w związku zarabiają 2 tys. złotych lub mniej, ale właściciele gazet gdzie drukowane są te artykuły zarabiają znacznie więcej. Równie dobrze, dziennikarze mogliby żalić się na swoich szefów, z tym że utożsamiają się raczej z klasą szefów, przez co nie potrafią dostrzec, że w istocie ich sytuacja nie różni się wcale tak bardzo od sytuacji pracowników w innych branżach.

Nie oznacza to wcale, że sytuacja, w której szefowie związków zawodowych zarabiają nieproporcjonalnie dużo w porównaniu ze zrzeszonymi w związku pracownikami jest normalna. Ale nie jest to sytuacja radykalnie odmienna od sytuacji, która ma miejsce w dowolnym przedsiębiorstwie w przypadku dowolnych szefów.

Oddolne związki zawodowe – czym są?

Kwestia zarobków szefów związków, którzy zarabiają więcej niż członkowie ich związków jest tylko jednym z wielu problemów wytykanych przez prasę. W czytelnikach wyrabia się przekonanie, że w istocie związki ze swojej istoty są czymś złym. Jaka wygodna koncepcja dla tych, którzy nas wyzyskują!

Związki zawodowe i inne formy organizacji, formalnej lub nie, są podstawą, która umożliwia pracownikom nawiązanie współpracy i ochronę własnych interesów. To daje im możliwość ochrony własnych interesów i walkę z podmiotami, które są zbyt potężne, by z nimi walczyć w pojedynkę. Gdy faktycznie pracownicy zbierają się razem i mówią jednym głosem, jednocząc różne zakłady, branże, a nawet granice państwowe – mogą osiągnąć znacznie więcej, niż gdyby działali indywidualnie.

Wolimy budować oddolne związki niż hierarchiczne związki, które istnieją obecnie. Obecnie, wielu członków związków praktycznie przekazuje swoje uprawnienia decyzyjne, zwłaszcza podczas negocjacji, lub w kwestiach takich, jak wydawanie pieniędzy, na ręce przywódców, którzy podejmują decyzje w ich imieniu. Przywódcy zachowują się tak, jakby zawsze wiedzieli lepiej, co leży w interesie pracowników. Często okazuje się, że sami pracownicy mieli na ten temat inne zdanie i że mieli rację. Zamiast tego, proponujemy, by decyzje były podejmowane bezpośrednio przez pracowników we wszystkich istotnych sprawach i by wszyscy przedstawiciele związków ograniczeniu byli jasno sprecyzowanymi instrukcjami i mogli być rozliczani z wykonania tych instrukcji przez wszystkich członków związku.

W ten sposób można uniknąć wielu problemów, z którymi dziś borykają się związki zawodowe. Na przykład w sprawach finansowych, związek musi z góry postanowić jaką część budżetu przeznaczyć na bieżące wydatki, a jaką odłożyć na wypadek nagłych sytuacji. Pula przeznaczona na sytuacje nadzwyczajne powinna być rozliczana, a większe wydatki aprobowane. Zastosowanie takich procedur nie tylko powoduje likwidację nadużyć, ale także zmienia stosunki wewnątrz związku zawodowego. Zamiast świata „managerów” i „szefów” dobrze znanego z życia biznesu i państwa, możemy stworzyć relacje, gdzie ludzie są równymi sobie partnerami wspólnie zarządzającymi własnymi sprawami.

Szeregowi członkowie związków powinni mieć pełną kontrolę nad decyzjami i negocjacjami, które mają wpływ na ich miejsce pracy. Pracownicy mogą odnieść korzyść z rozmów prowadzonych bezpośrednio przez pracowników różnych powiązanych ze sobą branż na poziomie lokalnym i międzynarodowym. Struktury organizacyjne, które pozwalają oddelegować szeregowych członków związków do reprezentowania poszczególnych miejsc pracy zapewniają demokratyczną kontrolę w związku. Przedstawiciele uzyskują mandaty i opinie na spotkaniach, w których uczestniczą różne organizacje i gdzie zwykli członkowie związków mają możliwość zagłosowania i aprobowania działań przedstawicieli.

Oczywiście należy promować nowe pomysły, by możliwe było prawdziwe wdrożenie takich struktur, które będą działały w interesie samych pracowników. Konieczne są zmiany w postrzeganiu i w sposobach reagowania. Nie wystarcza, że ludzie zaczną podejmować decyzje za siebie samych – muszą też nauczyć się lepiej rozumieć, co w rzeczywistości leży w ich interesie. Jakość jakiejkolwiek postaci demokracji jest powiązana z umiejętnością racjonalnej analizy i podejmowania działań prowadzących do określonych celów.

Cele mogą być krótko, lub długoterminowe. Oddolne związki zawodowe mogą być bardzo pomocne w osiąganiu niektórych krótkoterminowych celów, ale stanowią tylko część tego, co chcielibyśmy osiągnąć w długim okresie. Oto, co chcemy osiągnąć natychmiast i w dłuższej perspektywie:

- Utworzenie większej liczby samorządnych związków zawodowych. Chcielibyśmy, by pracownicy w branżach, które nie zostały uzwiązkowione i gdzie pracownicy są narażeni na duże ryzyko zaczęli tworzyć organizacje broniące ich praw i aby biurokratyczne związki, które nie zawsze bronią praw pracowniczych, zostały zastąpione przez oddolne związki.

- Chcemy promować bardziej aktywne podejście wśród pracowników. Obecnie w wielu miejscach pracy osoby zatrudnione dzielą się na tych, którzy chcą się organizować i podejmować działania, oraz tych, którzy boją się, że te działania skończą się likwidacją ich miejsc pracy i przeniesieniem zakładów do miejsc, gdzie można znaleźć bardziej posłusznych pracowników.

- Solidarność powinna rozszerzać się poza pojedyncze zakłady, aby zwalnianie ludzi w jednym miejscu i zatrudnianie w innym nie było łatwe dla pracodawców. Z tego powodu potrzebujemy budować świadomość i zaangażowanie we wspólnych działaniach.

To tylko czubek gory lodowej i jedynie początek zmian, które – mamy nadzieję – będą prowadzić do kolejnych zmian, które w ostatecznym rachunku mogą doprowadzić do powstania bardziej sprawiedliwego społeczeństwa na całym świecie. Jest to jednak poważne wyzwanie. Jak wiadomo, ludzie osiągają swoje cele tylko wtedy, gdy konsekwentnie do nich dążą. Tak więc przyłącz się do nas we wspólnym wysiłku wcielenia tych idei w życie.

L. Akai, wt., 02/19/2008 - 20:20 categories [ ]