You are herePracownicy odbierają pobory w towarze

Pracownicy odbierają pobory w towarze


By pracownik - Posted on 05 styczeń 2010

Aby jakoś utrzymać rodziny, zadłużają się w bankach i u znajomych, bo zatrudniająca ich Gminna Spółdzielnia w Piszczacu od kilku miesięcy nie wypłaca wynagrodzeń. Część pracowników ma już dość czekania na pensje i zaczyna szukać nowej roboty.

Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska prowadzi w gminie Piszczac kilka sklepów. Handel od jakiegoś czasu idzie jej nie najlepiej, co najbardziej odczuwają pracownicy tych punktów. Niektórzy mają odwagę przyznać się, że od kilku miesięcy nie otrzymują wynagrodzeń. – Jeszcze latem wypłacano nam pensje w terminie. Ale od września wszystko się popsuło. Od czasu do czasu możemy odebrać jakąś część pieniędzy w towarze. Jak tak można dalej żyć? Przecież masłem czy serem nie zapłacę rachunku – żali się sprzedawczyni jednego ze sklepów.

– GS od kilku miesięcy nie odprowadza za nas składek ZUS. Znaleźliśmy się w tragicznej sytuacji – dodaje inna z pracownic. Zniecierpliwieni pracownicy wielokrotnie rozmawiali o swojej sytuacji z szefową GS. – Nic nie wskórałam. Prezes twierdzi, że nie ma pieniędzy i na tym kończy się rozmowa. Nie pozostanie mi nic innego, jak szukać innego zajęcia – podkreśla jedna z kobiet.

Piszczackiemu geesowi brakuje pieniędzy nie tylko na wynagrodzenia, ale nawet na towar do sklepów. Kiedy odwiedziliśmy jeden z nich, na półkach brakowało wielu podstawowych artykułów.

Przytoczone przez nas żale pracowników oburzają Grażynę Cybulską, prezes GS SCh w Piszczacu. – Pracownicy mają powody do narzekań. Otrzymują pensje, ale nie w terminie. Jeśli mają potrzebę, mogą odebrać pieniądze w towarze – wyjaśnia krótko. Zaprzecza też, jakoby były zaległości w płaceniu składek ZUS (lubelski oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych też nie chciał udzielić nam informacji na ten temat). Prezes nie chce nawet nam powiedzieć, jakim majątkiem dysponuje spółdzielnia. – Mamy olbrzymi majątek. Jest ciężko w handlu, bo mamy sporą konkurencję – ucina rozmowę Cybulska. Przy okazji zapowiada przeprowadzenie rozmów z pracownikami, aby dowiedzieć się, kto narzeka na warunki pracy.

O problemach, z jakimi boryka się GS, wie dobrze Jan Kurowski, wójt gminy Piszczac. – Prawdopodobnie GS ogłosi upadłość. Zalega nam około 15 tys. zł podatku od nieruchomości. Spółdzielnia od kilku lat ma problemy finansowe. Jej sytuacja poprawia się tylko wtedy, gdy sprzeda coś z majątku, jaki jej pozostał – wyjaśnia wójt.

www.slowopodlasie.pl