You are herePracownik ma prawo do manifestacji

Pracownik ma prawo do manifestacji


By pracownik - Posted on 07 październik 2009

Udział w demonstracji to prywatna sprawa zatrudnionego. Z tego powodu nie można go zwolnić, tym bardziej że w zgromadzeniu uczestniczył w swoim czasie wolnym. Taki wniosek można wyciągnąć z wyroku Sądu Rejonowego w Sieradzu (IV P 89/08).

Sprawa dotyczyła dwóch pracownic sieradzkiego domu pomocy społecznej. Straciły pracę, bo brały udział w manifestacji zorganizowanej przez „Solidarność”.

Początkowo pracodawca nie podał przyczyny rozwiązania stosunku pracy, bo zatrudnione miały umowy na czas określony. Dopiero później, po interwencji związków zawodowych, przyznał, że umowy zostały wypowiedziane z przyczyn ekonomicznych.

Opisujemy tę sprawę, bo pokazuje, z jaką łatwością pracodawcy pozbywają się osób, które nie kryją swojej przynależności do związków zawodowych.

Pozwane zarzucały pracodawcy, że zwalniając je z pracy naruszył ich prawa pracownicze, w tym zasady niedyskryminacji i prawa do swobodnego zrzeszania się w związkach zawodowych oraz zasady współżycia społecznego.

Po bezprawnym rozstaniu powrót do firmy

Sąd rejonowy przychylił się do wymienionych wyżej zarzutów. Orzekł o bezskuteczności wypowiedzenia stosunku pracy, a ponieważ umowa o pracę uległa już rozwiązaniu, także o przywróceniu do pracy na poprzednich warunkach. Przyznał również od pozwanego na rzecz powódek wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy.

Sąd potwierdził, że istniał związek między wypowiedzeniem umów o pracę i przynależnością powódek do związków zawodowych, co doprowadziło do naruszenia art. 113 k.p.

Przepis ten zabrania jakiejkolwiek dyskryminacji w zatrudnieniu, bezpośredniej lub pośredniej, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym bądź niepełnym wymiarze czasu pracy.

Sąd pracy przywołał zeznania świadków, z których wynikało, że pracodawca nie jest przychylny organizacjom pracowniczym. Nie bez znaczenia było też, że tylko zatrudnione otrzymały wypowiedzenia i to trzy dni po manifestacji „Solidarności”.

Za długo terminowo

W opisywanej sprawie warto zwrócić uwagę na jeszcze inny wątek. Chodzi o to, że pracownice były zatrudniane kilkakrotnie terminowo przez bardzo długi czas. Sąd zakwestionował takie praktyki i uznał w ostateczności, że de facto pracownice były zatrudnione na czas nieokreślony, a zapisy dotyczące terminowości zawartych kontraktów polecił traktować jako nieważne.

Wyrok nie jest prawomocny.

Marta Gadomska
Rzeczpospolita