You are hereUciec jak najszybciej: W większości supermarketów nadal trwa wyzysk pracowników
Uciec jak najszybciej: W większości supermarketów nadal trwa wyzysk pracowników
Statystyczny pracownik supermarketu jest kobietą, która pracuje ponad siły znacznie dłużej niż osiem godzin dziennie, za to zarabia tyle, ile wynosi płaca minimalna, albo niewiele więcej. Chronicznie zmęczona jest wykorzystywana przez pracodawcę i miewa problemy z pogodzeniem pracy z wychowywaniem dzieci. W jej obronie nie stanie związek zawodowy, bo go po prostu nie ma.
Mobbing, niskie płace, bezprawne wydłużanie czasu pracy i chroniczne zmęczenie – tak z grubsza rzecz biorąc wygląda sytuacja osób, w większości kobiet, zatrudnionych w supermarketach. Raport w tej sprawie opracowała i wczoraj przedstawiła Koalicja Karat. Podczas konferencji pt. ,,Prawa pracownicze kobiet w supermarketach – zapobieganie naruszeniom, ochrona, polepszanie warunków pracy'' omówiono m.in. druzgocące dla właścicieli supermarketów wyniki ubiegłorocznej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Zarówno PIP, jak i autorzy wspomnianego raportu są zdania, że przyczyn nieprawidłowości można upatrywać m.in. w dużej rotacji pracowników, niewłaściwej organizacji pracy oraz utrzymywaniu minimalnego poziomu zatrudnienia, a także wymuszaniu przez zarządy spółek na kierownictwie placówek handlowych maksymalnego obniżania kosztów.
Dyskutanci podkreślili, że jedynie w nielicznych placówkach działają związki zawodowe. Z powodu dużej rotacji kadr pracownicy najczęściej nie widzą potrzeby organizowania się dla obrony przed wyzyskiem, a i pracodawcy niechętnie widzą je w swoich firmach.
Przypomniano też sprawę Biedronki – po przeprowadzeniu w 2004 r. kontroli sieci tych sklepów PIP wydała aż 2.260 wniosków o usunięcie stwierdzonych naruszeń. Często powtarzającym się zarzutem było fałszowanie ewidencji pracy – nie rejestrowano rzeczywistego czasu jej trwania, nie ujawniano pracy w godzinach nocnych i wymuszano na pracownikach podpis potwierdzający, że nie mają zastrzeżeń do rozliczeń. W końcu po przegranych w sądzie sprawach dotyczących nieprzestrzegania przepisów prawa pracy spółka Jeronimo Martins dostrzegła wreszcie, że fatalny wizerunek może powodować znaczne straty finansowe i wyciągnęła wnioski. Obecnie sklepy sieci Biedronka są wyposażone w elektryczne wózki widłowe, wprowadzono komputerową ewidencję czasu pracy, podwyższono płace pracowników pełnoetatowych, a także uruchomiono infolinię, za pośrednictwem której pracownicy mogą zgłaszać swoje uwagi.
Niestety – jak twierdzą autorzy raportu Koalicji Karat – w innych sieciach handlowych wyzysk pracowników trwa, a skutecznym sposobem przeciwdziałania mu mógłby być związek zawodowy. Tylko kto go założy, skoro pracownicy wolą zrobić wszystko, żeby uciec stamtąd jak najszybciej?
Elżbieta Sokołowska
Trybuna
- Zaloguj się by odpowiadać